Jedno z najpiękniejszych miejsc górujących nad miastem w jakim przyszło mi fotografować o wschodzie słońca. Takie zaproszenia z mężem przyjmujemy z ogromną przyjemnością czekając na „ten dzień”. Miejsce porwało nasze serca i wzbudziło jeszcze większe zamiłowanie do fotografii oraz malarstwa. Warto wstać wcześnie dla takiego poranka. Poznajcie moją podróż po posiadłości pana Piotra Kurdziela – Winnicy Libiąż.

Ponad 4 ha winnych upraw przeplecionych mgłą wyglądało jak sceneria w rozpalającym się poranku. Przechadzka po alejach przybliżyła mi pracę w winnicy od pielęgnacji, aż po dzisiejszy dzień zbiorów. W winnicy jest kilkadziesiąt odmian winorośli. Co ciekawe mogłam również skosztować naszych polskich odmian winogron ‚Iza Zaliwska’.

Pan Piotr z ogromną pasją opowiadał nam o swojej winnej krainie. Zdradził, że najlepsze polskie trunki, to wina białe. Zróżnicowana temperatura i nasz klimat są idealnymi warunkami do rozwoju białych winorośli, które w przeciwieństwie do czerwonych potrzebują niższej temperatury do efektywnej uprawy. Winnica Libiąż należy do prawdziwego pasjonata i konesera dobrego smaku. Najlepszym dowodem na ten fakt są 2 srebrne medale zdobyte w czasie IV Międzynarodowego Konkursu Win Tuchovinifest, organizowanego w Tuchowie. Nagrodzono czerwone, wytrawne wino o nazwie Regent z 2017 r. i białe, półwytrawne Hibernal z 2018 r. Potwierdzam – są wyjątkowe.

Oprócz win wytrawnych, pan Piotr może pochwalić się uprawą winorośli deserowych. Te z kolei różnią się od standardowych zachwycając większą średnicą owoców i wagą całego grona. Idealnie sprawują się w czasie degustacji zdobiąc stół w formie smacznej przegryzki.

Winobranie rozpoczęło się o wschodzie słońca. Cała selekcja odbywa się ręcznie, aby każde grono trafiło w odpowiednią skrzynię, a następnie zostało poddane dalszej obróbce przed finałem na naszych stołach.

Tajemnica dobrego wina tkwi w sekrecie uprawy. Winne krzewy są sadzone z północy na południe, aby słońce równomiernie oswietliło wszystkie rośliny. Światło dociera przez liście, a same grona pozostają osłonięte przed bezpośrednim działaniem promieni słonecznych.

Nie mogłam przejść obojętnie obok maków, które późnym latem jeszcze rozkwitają przy winnych polach. 

Praca w winnicy nie jest sezonowa, trzeba mieć świadomość, że trwa cały rok. Choć męcząca pracują tu ludzie uśmiechnięci, szczęśliwi z każdego dnia. Dla odwiedzających z pewnością jest to miejsce gdzie można na chwilę się zatrzymać, odetchnąć, pomarzyć. Chcę zapisać winnicę w swojej pamięci i poczuć poranek o każdej porze roku. Na pewno tu wrócę jeszcze z aparatem i wezmę dodatkowo ekwipunek malarski.

 

Marta